Afterplay
Afterplay Teatr Współczesny w Warszawie, Alina Ert-Eberdt, Segregator Aliny, 15.09.2026r.
Autor tej sztuki – współczesny, aczkolwiek już nieżyjący, irlandzki dramaturg został w swojej ojczyźnie nazwany «irlandzkim Czechowem». Nie podoba mi się, gdy jakiegoś twórcę nazywa się nazwiskiem innego, ale w wypadku Briana Friela jest to uzasadnione. Zrobił on niegdyś świetne adaptacje Wujaszka Wani i Trzech sióstr Czechowa, a jego Afterplay, które miało prapremierę w 2002 roku, ciekawie nawiązuje do obu tych Czechowowskich dramatów.
Bohaterami dwuosobowej sztuki Afterplay są: Sonia Sieriebriakowa – postać z Wujaszka Wani i Andriej Prozorow z Trzech sióstr. Po wielu latach, które upłynęły od czasu, w jakim rozgrywają się akcje „Wujaszka” i „Sióstr” – Sonia i Andriej przypadkiem spotykają się w podrzędnym barze w Moskwie i nawiązują rozmowę. Stopniowo zaczynają zwierzać się sobie wzajemnie ze szczegółów swego życia.
Friel w Afterplay utrafił w sedno natury ludzkiej. Zwierzanie się obcym osobom jest powszechnym zjawiskiem, ponieważ łączy dwie wykluczające się potrzeby: wyrzucenie czegoś z siebie, a zarazem utrzymanie tego w tajemnicy. Dlatego chętnie opowiadamy o sobie przypadkowo spotkanym ludziom: współpodróżnym, nieznajomym na ławkach w parku, czekając w kolejce itp. Odkrywając się przed kimś, kogo najprawdopodobniej już nigdy w życiu nie spotkamy – nie narażamy się na jakiekolwiek konsekwencje tego, że się zwierzyliśmy.
W „Afterplayu” mamy do czynienia jeszcze z czymś więcej. Sonia i Andriej, w miarę rozwoju konwersacji, zaczynają konfabulować. I właśnie konfabulacja jest głównym tematem tej sztuki. Jej reżyser w Teatrze Współczesnym w Warszawie, Bogdan Michalik, na przedpremierowym spotkaniu z dziennikarzami zwrócił uwagę na różnicę między konfabulacją a kłamstwem. O ile kłamstwo ma przeważnie negatywne konotacje – to za konfabulacją kryją się marzenia, chęć bycia kimś, kim chciałoby się być.
Zdaniem Bogdana Michalika, Brian Friel nie przesądza tego, jak potoczą się losy Soni i Andrieja po tym spotkaniu, pozostawiając to wyobraźni widza.
To już trzecie podejście Bogdana Michalika do tej sztuki. Poprzednio wyreżyserował ją w Białostockim Teatrze Lalek oraz w Teatrze Polskiego Radia. Zatem zna on tekst Afterplay i jego podteksty jak mało kto.
Afterplay w warszawskim Współczesnym oddaje charakterystyczny, czechowowski klimat. Duża w tym zasługa Julii Skuratovej – pochodzącej z Wilna projektantki scenografii i kostiumów, które w tym przedstawieniu są wypisz, wymaluj z epoki Czechowa. Julii Skuratovej należą się jeszcze odrębne słowa uznania za ciekawy pomysł scenograficzny, który uzupełnia realistyczną dekorację. Nie mogę go opisać, bo pozbawiłabym przyszłych widzów przyjemności samodzielnego odczytania jego symboliki.
Przed obejrzeniem Afterplay warto przypomnieć sobie treści Wujaszka Wani i Trzech sióstr, żeby mieć w głowie, jak los u Czechowa okrutnie obszedł się Sonią i z Andriejem. Wówczas będzie można w pełni docenić bardzo dobrą grę aktorską Moniki Krzywkowskiej i Mariusza Jakusa. Tak świetnie zagranej przez Jakusa roli, dotąd nie widziałam.
Zdecydowanie polecam to przedstawienie!
I jeszcze refleksja dotycząca Sceny w Baraku. Po ostatnich bardzo udanych premierach, staje się ona rozpoznawalnym miejscem na teatralnej mapie Warszawy. Można odnieść wrażenie (i ja je odnoszę), że to nie sztuka, którą chce włączyć do repertuaru Teatr Współczesny przesądza o przestrzeni, w której zostanie ona wystawiona, a odwrotnie – ta kameralna scena Współczesnego inspiruje do poszukiwania tekstów, której właśnie tutaj dobrze wybrzmią.
